Beata Zdybał to poetka powszechnie znana, lubiana, a co najważniejsze, ceniona. Posiada wyszukane i naostrzone wyczuciem pióro. Bardzo dobrze i sprawnie porusza się po kartce papieru słowem pisanym, uwieczniając w doskonałej proporcji ulotność czasu, piękno natury, życie zamknięte w chwilach, przemijalność człowieka, ciekawość świata, jednym słowem – wszystko, i o wiele więcej co można sobie wyobrazić. Świat, do którego zaprasza czytelnika jest nieprzenikniony. Nigdy nie widomo co przeczyta się za kolejnym skrawkiem akapitu. Co przyniesie następnym wers, jaka alegoria zostanie ukryta między frazami. Pisanie wierszy dla autorki to rozmowa z samą sobą, gawęda z myślami wędrującymi, to dialog z czteroma żywiołami mistycznej krainy poezji, w końcu to wiwisekcja słowa. Niniejszy zbiór wierszy zatytułowany ,, Niewypowiedziane "zawiera w sobie powiew nadziei, garść smutku i cierpienia, nutkę nostalgii, kilogram ładunku emocjonalnego, pół tony miłości, i jeszcze szczyptę egzystencjalności. Wszystko to, niczym Martini wstrząśnięte, niezmieszane, dodaje smaku całemu niniejszemu tomikowi. W utworach Beaty słowa słowom nie są równe, kwiaty nie całkiem są kwiatami, a pamięć zdana na łaskawość czasu, jak rosa poranna na promienie słońca, ma swoje zalety i przywary. Czytelnik wchłaniając wiersze zamieszczone w niniejszym tomiku, zostaje niejako oswojony z piękną liryką poetki, która idąc śladami Małego Księcia, ofiarowuje to, co ma najcenniejszego, fragment własnego życia uwieczniony na kartce papieru. Zaprasza do swojego, jakże mistycznego świata, do odbycia wraz z nią podróży, a tym samym przeżycia niezapomnianej przygody, bez mapy i kompasu. Czyż nie jest to cudowne?…
Kasia Dominik
Walczyć o jutro Za oknem taka pogoda, że nawet psa żal wyprowadzi. Deszcz i wichura. Mój pies obok, z zaciekawieniem patrzy co ja bazgrze na papierze. Siedzę zatopiony w lekturze wierszy Beaty Zdybał. Do tej pory miałem z nimi, sporadyczny kontakt. Nigdy ich nie próbowałem recenzować. Wiem, Beata wydała już jeden tomik wierszy i muszę się przyznać, nie znam go. Może dobrze, bo nie będę się sugerował jego treściami. Mogę sobie pozwolić na kilka słów, które cisną mi się na usta po lekturze tych pięćdziesięciu wierszy. Tomik będzie nosił tytuł tytuł "Zawalczę o jutro". Już on jest dość frapujący. Gdybym nie znał płci osoby, która napisała te teksty, po przeczytaniu ich, w ciemno bym stwierdził... ... Te wiersze pisała kobieta. Chociaż nie wiem czy układ wierszy, ich kolejność w druku będzie taka w jakiej ja je czytałem, nie zmieni to mojego przekonania. Wiersze są pełne liryzmu i kobiecej czułości. Niby proste w swoim przekazie a jednak, przez zaskoczenie tą prostotą, zmuszają na do wnikliwego zastanowienia się... /Kim byłabym ja, gdyby nas nie było ? Samotnym punktem, zagubionym w mroku /. W każdym wierszu Beaty coś się dzieje, coś trwa, coś przemija a ona jest w środku. W większości tekstów jest podmiotem lirycznym. Jednak po głębszej analizie, dochodzimy do wniosku, że najważniejszy jest otaczający ją świat. Pięknie to ujęła w wierszu "Ukryta iskra"... /życie to pasmo upadków i wzlotów poprzeplatane paletą barw różnych dobre i złe dni wielkim placem bojów ukryte lęki /. W tomiku znajdziemy wiersze białe i rymowane, formy ballad i teksty, które chciałoby się zaśpiewać. Mnie ujął sonet tercynowy, którego forma wcale nie jest łatwa. Utwór składający się z czternastu wersów wymaga pewnej specyficznej dyscypliny poetyckiej, a tercyna wymusza określony rozkład rymów. Przeczytajcie "Najważniejszy cel" a przekonacie się o czy mówię. Cały tomik przepełniony jest miłością, która nas wszędzie otacza. Jednak nie należy w nią ślepo wierzyć, co podkreśla autorka wykorzystując jako motto jednego ze swoich wierszy słowa Zygmunta Krasińskiego.... Miłość jest darem nieba, nadużyta piekła!... W specyficzny nastrój wprowadziły mnie wiersze.... Wojenne sieroty, Wyrwane serca, Małe serca.... Są takie inne w tym tomiku. To taka swoista poetycka liturgia ściskająca za, powtarzające się w tytułach serce. Autorka wprowadza nas w nostalgiczny świat innej miłości, tej najprawdziwszej o niekłamanej. Beata, w swojej poetyce przekłada na tylko dla niej charakterystyczny język, troski ludzi, którzy kochają, kochali i czasem w tym kochaniu zabłądzili, pomylili ścieżki. /szukam cię po omacku szukam między wersami chłód serce me ogarnął chłód uczuć wyblakłych co my teraz poczniemy/ W innym miejscu, bardzo dosadnie prezentuje swoje nastawienie do przesadnej i nieszczere przyjaźni /Nie znoszę fałszu i obłudy, podstępnie wychodzącej niczym wąż z ust zaufanych,.... .... /Przed toksycznymi wampirami, Drzwi zamykam. Jestem wolna! Kwintesencją tego zbioru wierszy jest wszechobecna w nim, jak w życiu, miłość. Ten jakże kobiecy tomik kończy wiersz, którego niektóre fragmenty warto zapamiętać... Miłość jest... Solą w oku niezdolnych do kochania... Wszystkim i niczym, w bezkresie oceanu dni i nocy, ciepłym wspomnieniem w obliczu śmierci. Przeczytajcie ten ciepły i bardzo kobiecy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, tomik. Razem z autorką... "Zawalczcie o jutro".
Piotr Kocjan