Koralina Jones przeprowadza się z rodzicami w zupełnie nowe miejsce. Stary, znajdujący się na odludziu dom zachęca do odkrywania tajemnic. Jej bliscy ciągle zajęci pracą, nie chcą poświęcić dziewczynce kilku godzin dziennie na wspólną zabawę. Nie zarażona tym Koralina, postanawia sama odkrywać nieznane otoczenie. Poznaje innych, dość ekscentrycznych lokatorów: emerytowane aktorki – panny Forcible i Spink, żyjące echem dawnych lat oraz pana Bobo – trenera myszy. Nagle w mieszkaniu pojawia się tajemnicze zwierzę – czarny kot (jak się później okazuje, on potrafi mówić). Pewnego popołudnia Koralina znajduje zamknięte drzwi, niestety żaden kluczy nie potrafi ich otworzyć. W końcu się to udaje i… dopiero wtedy zaczyna się gratka! Świat po drugiej stronie jest złowrogą parodią rzeczywistego. Żyjące w nim postacie, mają guziki zamiast oczu!
Kobieta, podająca się za „drugą matkę Koraliny” (wyglądają identycznie, poza wspomnianymi guzikowymi oczami) chce zatrzymać dziewczynkę w swoim świecie. Kusi ją nie prezentami, a bezgraniczną miłością i poświęceniem, którego brakuje w prawdziwej rodzinie. Kiedy odmawia i przerażona wraca do prawdziwego domu, odkrywa, że jej rodzice zniknęli… Postanawia zrobić wszystko, aby ich odnaleźć.
Iluzoryczna ucieczka do świata wyobraźni czy niesamowite drzwi?
Koncepcja książki przez cały czas jest utrzymywana w dość mrocznym tonie. Chociaż, pierwotnym zamysłem autora było stworzenie bajki dla dzieci, nie do końca przemyślał swoją koncepcję. Od pierwszej do ostatniej strony w narracji dominuje ukryta symbolika. Koralina, uczennica szkoły podstawowej, odrzucona na dalszy plan, przez zajętych zarabianiem pieniędzy rodziców, zaczyna poszukiwać przygód. Kluczowym momentem jest odnalezienie przez nią tajemniczych drzwi. Można je interpretować jako przejście do innego uniwersum, ale również pragnienie głównej bohaterki do znalezienia za nimi lepszego świata – w którym będzie czuła się kochana i akceptowana. Początkowo dostaje to, czego pragnęła — miłość i oddanie „drugiej matki”, a rzeczywistości — okrutnej czarownicy. Okazuje się, że cena za zainteresowanie jest niezwykle wysoka – dziewczynka musi jej oddać swoją duszę. (Oczy tutaj są zwierciadłem duszy. Warto zwrócić uwagę, że Koralina jako jedyna żywa istota poza kotem nie ma w ich miejsce, przyszytych guzików).
Tutaj duży ukłon dla Gaimana za wykorzystanie utartego już motywu zwierzęcia mającego w sobie pierwiastek ponadludzkiej mocy (aspekt ten pojawiał się w innych dziełach. Najbardziej znanym jest Toto – pies Doroty, bohater powieści Franka Baumana – „Czarnoksiężnik z Krainy Oz”). Kot w świecie Koraliny potrafi przemieszczać się między światami, nie tracą przy tym własnego „ja”. Oprócz tego rzuca cięte riposty, pełniąc funkcję przewodnika. Pomaga Koralinie odkryć prawdę, nie tylko o stworzonym przez czarownicę świecie, ale przede wszystkim odnaleźć sobie.
Podczas czytania, nie raz zadawałam sobie pytanie: czy Koralina rzeczywiście dostała się do alternatywnego, dziwacznego świata? A może to wszystko było tylko snem? Fikcyjną opowieścią, wymyśloną przez spragnioną atencji rodziców dziewczynkę?




















