Odkąd Ciebie nie ma
świat zastygł w bezruchu.
Głos odległych galaktyk
przypomina, że byłeś.
Tykanie zegara dzieli czas
na „wczoraj” i „dziś”
na „było” i „jest”.
Wczoraj – przygniotły
zwały czarnej ziemi
w asyście obcych twarzy
odbierając mi resztki Ciebie.
Dziś – czai się w kącie pustego pokoju
jak dziki kot w potrzasku
wlepia przerażone oczy
w bladą twarz kobiety.
Ostre pazury wbija w dłoń,
znacząc krwawy ślad.
Było – wszystko
czego można pragnąć
wyrosło z wnętrza świata
i zakwitło wiosną
dźwięczało śmiechem
w gałęziach drzew
krzyczało w szumie wiatru
Kocham… Kocham… Kocham
Umarło…
Jest – nieobecnością
ubraną w maskę nadziei.
Błąka się bez celu
pustymi ulicami miasta.
Zagląda do okien
gasną światła…
Jak Penelopa, każdej nocy
stawiam lampę w oknie
splatam wątłą nić
w obraz dni minionych,
dryfuję w morzu gwiazd,
czekam na Twój powrót…
Tu jesteś:
- Strona Główna
- Poeta i jego poezja
- Odkąd Ciebie nie ma




















