ROZCZAROWANIE
Byłoby mi lepiej
tuż za domem na ławce
gdzie cieszyło mnie słońce
i chłodna trawa pod stopami
mogłam zostać i zbierać jabłka w sadzie
zamiast szukać szczęścia
w oparach spalin.
Szczerość zakopałam
i wymazałam uśmiech z twarzy
nawet złości ukrywam
bo dobrze widziane jest opanowanie
a pragnęłam jedynie
iść za horyzont
by sprawdzić czy się zagina
i usłyszeć coś więcej
niż pianie koguta.
Idąc w tłumie ludzi
tęsknię za ciszą o świcie
i ptasim w gałęziach gadaniem
za letnim wieczorem
gdzie przez okno otwarte
świerszcze grają mantrę
i wszystko jest nadzwyczajnie zwyczajne.
Dorota Szawdzianiec




















