JADĄC
Zwyczajność nadzwyczajna
zimny poranek na przystanku
kontemplacja wschodzącego słońca
i para żegnająca się ze sobą
jakby miała się więcej nie spotkać.
Normalność nienormalna
bo ileż można słuchać
zachwytów dwóch koleżanek
nad wnukami
jedyna alternatywa
to pan podnoszący czapkę
przy każdym obiekcie sakralnym.
Mimo wszystko ta powtarzalność
daje poczucie bezpieczeństwa
rozsiadam się jak kwoka
w ciepłym gnieździe
zamykam oczy mając pewność
że ktoś szarpnie mnie za rękę
gdy trzeba będzie wysiadać.
Dorota Szawdzianiec




















