[Recenzja] Charles Bukowski „Gdy kota nie ma, myszy harcują”
Gdy kota nie ma, myszy harcują
Ten tytuł dobrze oddaje świat po literaturze Bukowskiego, a dokładniej, gdy zniknął z pola widzenia. Ten tom — dzienniki, które spisywał pod koniec życia, to kwintesencja Bukowskiego i jego patrzenia na świat. Warto zaznaczyć, że tytuł inaczej brzmi w oryginale i choć w polskiej wersji to cytat z książki, a sensem oddaje tytuł oryginalny, to mimo wszystko osobiście wolę pierwotny: The Captain Is Out to Lunch and the Sailors Have Taken Over the Ship (Kapitan wyskoczył na lunch i marynarze przejęli statek).
Życie otoczone zasiekami
Jednak mimo tego powiewu stylu Bukowskiego, to im bliżej białaczki oraz definitywnego końca jego drogi, tym bardziej czuć pewnego rodzaju zagubienie — jakby wytrącał mu ktoś pióro z dłoni. I choć Szmira, ostatnia powieść, o której wspomina w dziennikach, będąc wtedy w trakcie jej pisania, jest dziełem, które uważam za opus magnum Hanka, to dziennik odkrywa przed nami, że czuł zbliżający się koniec i pomimo lekceważącego tonu, coraz wyraźniej zaznaczał, że utrudnia mu życie, a pisanie zaczyna przychodzić mu z trudem. (W końcu jedną z postaci Szmiry jest Pani Śmierć, z którą główny bohater flirtuje!)
Spotkanie z Panią Śmierć
Koniec, jak sam twierdził, go nie przerażał. W końcu już raz był blisko. Mowa tu o wizycie w wieku 34 lat na oddziale intensywnej terapii, gdy krew ciekła z przodu i z tyłu, a on sam ledwie wtedy uszedł z życiem — pierwsze spotkanie z Panią Śmierć — tym razem było bliższe i bardziej nieuniknione. Co ciekawe pod koniec życia, a dokładniej 2 lata przed śmiercią, odstawił używki — to jednak nie pozwoliło mu żyć dłużej, „albowiem białaczka nie uznaje taryfy ulgowej”1.
1Jacek Szafranowicz, Posłowie Mizantropia słowem i kreską, [w:] Charles Bukowski, Gdy kota nie ma, myszy harcują, s. 132.
Mimo to boksował się do końca.
Zapiski, które pozostawił, nie różnią się w stylu od jego poprzedniej prozy, sam dostrzega, że wciąż pisze tak dobrze, jak kiedyś. Te dzienniki nie są jednak wiekopomne, bo też nie taki był ich zamysł — to sposób na uwolnienie się od myśli. To był sposób na życie Buka, którego trzymał się do samego końca. Dzięki temu czuł się lepiej, może i nawet czuł szczęście, choć głośno i zbyt często się do tego uczucia nie przyznawał. Jednak wciąż zaznaczał, że pisanie to jego życie, sposób na ucieczkę przed szaleństwem i coś, dzięki czemu nadal funkcjonuje. Był w pisaniu nadzwyczaj pracowity, czego dowodem jest bardzo liczny dorobek, jak i ta publikacja, napisana, gdy już był ustatkowanym, zasłużonym pisarzem, który nie zwalniał tempa aż do końca, zamykając swoje ostatnie dzieło Szmirę tuż przed śmiercią.
Outsiderzy
Świetne ilustracje rysownika Roberta Crumba oddają styl prozy Bukowskiego. Współgrają w pięknej symfonii (na okładce można dostrzec jeden z wielu rysunków). Nie próbuje upiększać świata, a oddać mu swoją wizję postrzegania. To nie pierwsza współpraca tego typu, bo już wcześniej pojawiały się limitowane książki z rysunkami Crumba, jeszcze za życia Bukowskiego. Mam nadzieję, że pojawią się jeszcze jego rysunki w połączeniu z prozą i poezją Hanka — pozostał tom Wiersze ostatniej nocy Ziemi, który nie doczekał się jeszcze przekładu.
„Wiem, że wkrótce umrę i wydaje mi się to bardzo dziwne”
I tak się stało… ale pozostawił po sobie wielkie i liczne zbiory literatury, stał się legendą za życia i zapewne długo nią pozostanie. Mimo to dziwnie mi kończyć tę książkę, bo choć zostało po Nim tak wiele wierszy, opowiadań i powieści, że przyjdzie mi poświecić jeszcze kilka lat na zgłębianie ich (zwłaszcza wierszy), to świadomość, że to ostatnie słowa, które napisał (tuż obok Szmiry), wprawiają człowieka w dziwne osłupienie, gdy przez lata Bukowski wypluwał z siebie tysiące słów i zdań z zamiłowaniem, by pewnego dnia po prostu to uciąć i zamilknąć…
Do Bukowskiego
Zapewne rozśmieszy Pana
Mój list
Gdziekolwiek Pan dziś jest
Popijając tanie wino
popalając pierwsze z brzegu papierosy
Lub
Sącząc drogie whisky
Kurząc wielkie cygaro
Nie jest nam dane spotkanie
Pustka
Jakby się straciło przyjaciela
Choć to nad wyraz wielka cena
Jaką nam przychodzi zapłacić w życiu
I wielki dysonans
Gdy na wzór Pana chciałem zostać
Autsajderem
Samotnikiem
Pisarzem
Lecz nie daj Boże
Alkoholikiem
Może dziś obstawia Pan konne wyścigi
Gdy ja ścigam się ze śmiercią
By dokończyć coś wielkiego
Nim jak większość
Będę tylko próbował
I będę tylko pouczał
Jak się właściwie pisze
P.S. Przyjdę z dobrym alkoholem
z grubymi camelami
i z nadzieją
Że to co zostawiam po sobie
Postawi mi pomnik
Nie tylko z butelek
[autorski]




















